To akurat fakt. Są nawet na ten temat zapiski.Cogito pisze:Z niektórych źródeł wynika, że kąpała się w krwi dziewic...
Co do tej porady od czarownicy, ja znam inną wersję, jakoby Erzsebet Bathóry sama wpadła na pomysł kąpania się w krwinkach po tym, jak na jej policzku wylądowała krew uderzonej przez nią służącej. "Ela" stwierdziła wówczas, że "dobrze jej to robi na twarz"...
Ja słyszałem o jednej, polegała ona na zamykaniu dziewczyny w "dusidle" wypełnionym od środka metalowymi szpikulcami, krew spływała do umieszczonej pod "dusidłem" miski.Cogito pisze:Znacie jeszcze inne metody tortur stosowane przez Elżbietę?
Auć...

A tu ilustracja przedstawiająca samą Erzsebet...

Wiki:
W 1604 roku Elżbieta nie tylko straciła męża, ale też poznała niejaką Annę Darvulię, tajemnicza kobieta, która (korzystając ze strachu Elżbiety przed nadchodzącą starością) stała się najprawdopodobniej główną inspiratorką zbrodni dokonywanych przez hrabinę - gdy Elżbieta w złości uderzyła służkę tak mocno, że krew z jej nosa padła na twarz hrabiny. Spojrzawszy w lustro, Elżbieta zauważyła, że pojawiające się już zmarszczki zniknęły z jej oblicza. Darvulia wykorzystała złudzenie, jakiemu uległa jej pani i przekazała jej "starożytną mądrość": odbierając komuś krew, można przejąć fizyczne i duchowe cechy tej osoby.
Od tej pory krwawe tortury stały się niemalże codziennością na čachtickim zamku. Nawet gdy Elżbieta była chora i tak osłabiona, że nie była w stanie zejść z łóżka, maltretowano służące; według zeznań z procesu, jedną z nich przyprowadzono do łoża Elżbiety, a ta zaczęła pożerać służbę żywcem.



