Ja polecę tutaj książkę, bo nawet, jak się nie dostanie, to może ktoś ją przeczyta

David Weber- "Rafa Armagedonu" z cyklu "Schronienie".
Książka jest powieścią Science Fiction, jednak patrząc z pewnych perspektyw jest to opowieść Fantasy. Ludzie zwiedzając kolejne pozasłoneczne planety natrafiają na pozostałości po cywilizacjach, które tak, jak ziemianie zaczynały raczkować w podboju kosmosu. Dochodzą do wniosku, że inna, agresywna rasa niszczy wszystkie przejawy wysokiej inteligencji, dlatego ziemianie tworzą armię. W końcu dochodzi do kontaktu- okazuje się, że Gbabba (bo tak nazywają się kosmici) są bardzo zaawansowani, jednak wiele przechwyconych statków było datowanych na 40 tyś. lat, a nie różniły się niczym od tych nowszych. Tak samo ich taktyka wojenna okazuje się bardzo flagmatyczna- na początku ludziom nawet udaje się zdobyć kilka planet, jednak w końcu nadciąga gigantyczna flota Gbabba, niszcząc kolejne kolonie. Ludzie postanawiają wysłać arkę- kilka milionów osób z wyczyszczonymi mózgami oraz kilkudziesięciu opiekunów, którzy o wszystkim pamiętali. Opiekunowie mieli poprowadzić ludzkość ku odpowiedniemu rozwojowi tak, by Ci rozwinęli broń potrafiącą zniszczyć flotę wroga. Opiekunowie jednak nie chcą zniszczyć wroga, który nimi się już nie interesuje (ze względu na brak wielkich sygnatur elektrycznych)- zamiast tego zwołują się archaniołami, piszą nową biblię i tworzą nowy, średniowieczny świat (sami oczywiście mają dostęp do najnowocześniejszych technologii- co właśnie robi z nich aniołów).
Książka świetna, bo nie jest wypełniona akcją- sceny walk są dokładne. Chodzi tutaj bardziej o intrygi, o renesans pomniejszych państw, które walczą z wpływami kościoła. O odkrywanie starych-nowych wynalazków, które zmieniają patrzenie na świat i przemiany w społeczeństwie z nimi związane.
Mnie wkręciła, ale jest dosyć specyficzna i na pewno nie nastawiona na fanów Transformersów Abramsa
