Zagadkowe podziemia w Styrii.

Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2381
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59

Zagadkowe podziemia w Styrii.

Post autor: Arek »

W alpejskich i przedalpejskich regionach Europy Środkowej znajduje się duży zbiór megalitycznych zabytków kamiennych i kompleksów podziemnych, z których część została zbudowana bez użycia zaprawy murarskiej, inne po prostu wydrążono w skale. W przeciwieństwie do prehistorycznych zabytków kamiennych Europy Zachodniej i Północnej nie były one dotychczas prawie w ogóle badane naukowo, brak zainteresowania, jak i niewielka świadomość społeczna, sprawiły, że sporadyczne odkrycia uchodziły uwadze badaczy. Dopiero W ciągu ostatnich dwóch dziesięcioleci prehistoryk z Grazu dr Heinrich Kusch oraz jego żona Ingrid, przy wsparciu miejscowej ludności udokumentowali setki podziemnych miejsc w północno-wschodnim regionie Styrii, z których część w ostatnich latach można było przypisać do epoki prehistorycznej. W samej Austrii szacuje się, że do dziś istnieje ponad 1000 menhirów i innych perforowanych kamieni.

Obrazek


Jak mało wiemy o podziemnych tunelach widać na przykładzie Vorau, w 2007 roku znanych było 35 korytarzy, 11 lat później już ponad 800. Grupa badaczy systematycznie bada stare opowieści i legendy dotyczące podziemnych korytarzy, okazuje się, że w starych ludowych przekazach może być więcej niż jedno ziarenko prawdy. Oryginalnie ustawione menhiry znaczyły wejście do podziemnego świata, dziwnych tuneli, których wiek ustalono na ponad 10 000 lat. Dzisiejsze możliwości pozwalają na datowanie obrobionej powierzchni kamienia, metoda „cosmo-dating“ (Terrestrial Cosmogenic Nuklides TCN) jest bardzo czasochłonna, potrzeba ponad roku na uzyskanie wyników. Jednak nie są to legendy, bo w miejscach, gdzie menhiry zachowały swoją pierwotną pozycję — nadal znajdują się pod nimi wejścia do podziemi. Problem z tym, że inne przelokowano, przeszkadzały na polach, przy budowie dróg, lub po prostu ludzie je zabrali, a dziś służą jako dekoracje w ogrodzie lub ze względu na praktyczny otwór jako część ogrodzenia ( jakbym sam nie widział, może bym nie wierzył :) ).

Ile kiedyś było takich menhirów nie wiadomo, skutecznie je niszczono jako pogańskie bóstwa. Zapisy z V i VI wieku pokazują, że Kościół zabraniał udziału w mszy świętej ludziom którzy "modlą się do 'mówiących kamieni'". Takie dziurkowane menhiry znane są lepiej z angielskiego jako holestone, ich oryginalne dziury mają 3-3,5 cm średnicy.

Na szczęście nie zniszczono wszystkiego, może wzięto sobie do serca słowa Aureliusza Augustyna (354-430), który mówił, że nie trzeba niszczyć pogańskich miejsc i przedmiotów. Wystarczy je uświęcić ku chwale Chrystusa. Sposób, który widzimy na całym świecie, tam, gdzie kiedyś stały pogańskie pomniki, czy też prehistoryczne miejsca mocy, dzisiaj zdobią krzyże i kapliczki.

Patrząc przez dziurę menhiru, który stoi w oryginalnym miejscu, widać (oczywiście, jeżeli widok nie jest przesłonięty nowoczesnymi budynkami) inny menhir lub miejsce, które w starożytnych czasach miało znaczenie. Menhir z Wenigzell, wykazał, że obróbka kamienia miała miejsce 13953 +-333 lat temu. Przy oryginalnie zachowanych kamieniach, według relacji, dochodzi także do anomalii świetlnych, ale to tylko tak na marginesie, myślę, że do tych i innych fenomenów wrócimy w innej części.

Zwiedzając taki tunel, od razu wpada w oko sposób wykonania i pierwsze pytanie: jakich narzędzi użyto do zdzierania materiału skalnego? Przy skałach kwarcowych było to prawie że niemożliwe. Młotek i dłuto nie wchodzą w rachubę, ponieważ natychmiast odłamywałyby większe lub mniejsze kawałki skały. Ślady pracy na ścianach tunelu ujawniły intrygujące dowody użycia narzędzi nieznanego pochodzenia, narzędzi, które jakby na kształt wielkiego widelca zdzierały lub jak kto woli, drążyły kilka rowków równocześnie. Największą niespodziankę przyniósł korytarz o nazwie Streblgang, dziś wiemy, że kamienie wykorzystane przy wejściu poddano obróbce 10 000 lat temu. Te kamienne wejście mogło być zrobione później jako zabezpieczenie, gdy erozja dała się w znaki pierwotnemu wejściu. Główny tunel, według metody TCN ma wiek 20258 +-531 lat, wytoczony jest w gnejsie, w skale metamorficznej. Jest to skała stosunkowo twarda, na skali prowadzi się ją miedzy 7,2-8,4 twardości. Ściany i sufit pokryte są rowkowymi śladami, po trzy obok siebie i mają po 40 cm długości. Archeolog Kusch przyznaje, że obecnie nie ma żadnej znanej techniki, która byłaby w stanie wykonać tunel o takim wyglądzie, jak widać na zdjęciach, nie jest on okrągły, ale bardzo precyzyjny w wymiarach. Skan komputerowy wykazał odchylenie o 17 mm, a odnośnie do rowkowatych śladów: mając zawsze tę samą długość i głębokość. To nie koniec niespodzianek, użyto bardzo silnych magnesów, które używa się w przemyśle. Za ich pomocą, z rowków udało się wyciągnąć metalowe wióry, jeden z nich był wtopiony w kamień. Na szczegółowych zdjęciach widać, że ostatnia warstwa skały tunelu jest stopiona, przy tym rodzaju gnejsu musiały tam występować temperatury powyżej 1200 stopni Celsjusza. Analiza wiórów wykonana przez Karl-Franzens-Universität w Graz pokazała, że nie jest to naturalne żelazo, ale stopem żelaza, manganu, aluminium, krzemu, potasu, tytanu i chromu i w takiej formie nie występuje w naturze. To było szczęście dla badaczy, gdyby wióry nie znajdowały się szczelnie zamknięte, dawno by już rozpadły się w pył w tak wilgotnym miejscu. Dużo więcej nie można się dowiedzieć, nie ma żadnych zapisków, jak 20 000 lat temu ludzie wykonali taką pracę. Drążenie w skale prowadziło do stapiania kamienia, a jednocześnie narzędzie, jak to przy pracy się dzieje — starło się, a odłamki pozostały w ścianie. Dzisiejsze próby z mocną wiertarką i dobrym wiertłem pokazały, że po 5 minutach pracy, wiertło wyzionęło ducha.



Obrazek
Streblgang

Tunele kopalniane z okresu rzymskiego lub średniowiecza mają znacznie inną budowę, z niezliczonymi większymi i mniejszymi erupcjami, a ich wykonanie nie ma nic wspólnego z dokładnością w Streblgang. Na podstawie śladów można rozpoznać, że końcówki narzędzi były tępe i trójkątne. Zwykłe żelazne dłuto może być zatem wykluczone, niezależnie od faktu, że żelazo, a raczej stal, musiało istnieć tysiące lat wcześniej, niż zakładano. Pomiary laserowe na odcinku przejścia wykazały również równomiernie wytrasowane ukośne ślady z przerwami, z odchyleniem zaledwie 14 mm na ścianach i suficie. Takiej precyzji nie da się osiągnąć ręcznie, głównie ze względu na wyjątkowo równomierny kierunek pracy. Możny śmiało zapytać: czy przed epoką żelaza w epoce kamiennej istniały żelazne narzędzia? bo jak na razie, wszystko na to wskazuje.



Cały region obfituje odkryciami z czasów bardzo odległych, odkryto na przykład dwa kamienne kręgi, które zbudowano w wykopanym dole, a następnie zasypano drobnym kwarcem i zakryto płytami i ziemią. Nie ma wejścia i naprawdę nikt nie wie po co? i komu miały służyć?. Inne dziwne budowle to kamienne domostwa znane jako "groty francuskie", nazywane tak, ponieważ w czasach wojennych miejscowi kryli się tam przed najeźdźcą, są one jednak o wiele starsze i sięgają także wieku ponad 10 000 lat.

Kto zamieszkiwał te tereny? Nikt nie ma najmniejszego pojęcia, nie ma praktycznie żadnych zapisów. To były zimne i leśne tereny, "cywilizacja" dotarła tu tysiące lat później, najpierw zasiedlano tereny blisko rzek i dość równe gdzie rolnik i rybak mógł wyżywić rodzinę, tereny alpejskie przez długie lata pozostały dziczą. Ludzie ci nie pozostawili żadnych zapisów, jedynie kamienne wskazówki swojej działalności, jednak informacje te — szcególnie dotyczące kamiennych kręgów pozostają wielką tajemnicą.


Poniżej link do bloga i kilka moich fotek dziurkowatych menhirów podczas wędrowania w Vorau w lipcu 2020 r.
https://poszukiwaczenieznanego.blogspot ... ziemi.html

Wróć do „Zagadki ludzkości”